Swiadectwa

Rak Szyjki Macicy: Świadectwo Walki w 3. Stadium

Chew Ah Siang / 66 lat
Malakka, Malezja

Jestem pełna pasji do życia i lubię żyć każdego dnia szczęśliwie. Mam swojego szczególnego ulubieńca, moje hula-hoop, które towarzyszy mi od ponad dekady. Muszę mieć je przy sobie, żeby móc spać spokojnie. Nauczyłam się prowadzić samochód w wieku 50 lat. Nie lubię ciągle prosić innych o pomoc i wolę robić wszystko sama, na ile to możliwe. Moje rodzinne strony to mała wioska na wiejskiej Malakce, gdzie mam 2-akrowe gospodarstwo z ponad 10 różnymi rodzajami warzyw. Mój mąż i ja mieszkamy tam od ponad 10 lat, wychowując 4 córki i 2 synów. Teraz moje dzieci dorosły i już czas, bym zajęła się wnukami. Wtedy, niespodziewanie, zachorowałam na raka.

Mierzenie się z rakiem ze spokojem

Jesteśmy gorliwymi katolikami, więc wszystkie dzieci, które pracowały poza miastem, wróciły do domu, by świętować Boże Narodzenie w 2008 roku. Tego pamiętnego dnia moja spostrzegawcza córka zauważyła, że chodzę z niezgrabnie wygiętymi do przodu plecami. Powiedziałam jej, że od miesiąca mam ból pleców, z pewnym krwawieniem z pochwy. Zaniepokoiła się. Następnego dnia zabrała mnie do najbliższego ginekologa. Lekarz wykonał biopsję i zaproponował badanie krwi oraz dokładne badanie kontrolne, więc poszłam do miejscowej przychodni na badanie krwi. Moja córka wróciła do Kuala Lumpur i czekała na wyniki moich badań.

Kilka dni później poszłam po wyniki i lekarz powiedział mi, że prawdopodobnie mam raka. Byłam zmartwiona, ale nie nadmiernie zaniepokojona. Que sera sera, co ma być, to będzie. Lekarka powiedziała, że jestem twarda, bo większość ludzi załamałaby się i płakała po usłyszeniu tej wiadomości. Powiedziałam jej, że i tak każdy musi umrzeć, zwłaszcza ktoś tak stary jak ja, ale Pan będzie nas chronił. Nikomu nie powiedziałam o tej wiadomości. Gdy zadzwoniła córka, powiedziałam jej, że już wiem, iż mam raka szyjki macicy. Powiedziałam jej, żeby się nie martwiła.

W tamtym czasie mój syn Alan, który pracował w Kuala Lumpur, znał przyjaciela pracującego w Tombo Enterprise, firmie zajmującej się środkiem przeciwnowotworowym o nazwie Eliksir Tian Xian. Alan wypytał przyjaciela o Eliksir Tian Xian i nabrał nadziei, że produkt może być w stanie mi pomóc. Zaczęłam go przyjmować 2 stycznia 2009 roku.

Przez cały ten okres dzieci woziły mnie do Kuala Lumpur i Malakki do licznych lekarzy. Podczas chińskiego Nowego Roku w 2009 roku zawieziono mnie nawet do Singapuru na badanie. Lekarze obawiali się, że zwlekam z terapią. Mówili, że mój przypadek jest bardzo poważny, ponieważ szyjka macicy uległa owrzodzeniu. Operacja nie wchodziła w grę. Jedyne, co pozostało, to chemioterapia i radioterapia. Każdy z lekarzy szacował rachunek za leczenie na dziesiątki tysięcy.

Odzyskiwanie zdrowia z pomocą Eliksiru Tian Xian i dobrego lekarza

Jedna z moich córek zaproponowała pójście na terapię do szpitala uniwersyteckiego. Choć niechętna kolejnym badaniom lekarskim, bo procedura była skrajnie nieprzyjemna, i tak poszłam za nią do szpitala. Powitał mnie dr Lim, młody, około czterdziestoletni lekarz. Od razu go polubiłam i uwierzyłam, że może wyleczyć mojego raka. Był siódmym lekarzem, który mnie badał. Po badaniu lekarskim powiedział: „Niech się pani nie martwi, to wciąż można operować. Wskaźnik powodzenia wynosi około 80%. Robiłem już operacje u osób starszych, więc nie ma problemu”.

Operacja odbyła się 26 lutego 2009 roku, podczas której chirurgicznie usunięto moją macicę, szyjkę macicy oraz obwodowy układ limfatyczny, pozostawiając mnie z workiem kolostomijnym. Operacja była ogromnym sukcesem, do tego stopnia, że już po 3 dniach mogłam chodzić i bardzo szybko wracałam do zdrowia. W marcu, 3 miesiące później, rozpoczęłam chemioterapię. To była straszna próba, bo przed każdą sesją chemioterapii musiałam być 10 godzin na kroplówkach, a skutki uboczne były nie do zniesienia. Wypadły mi włosy, wymiotowałam i nie mogłam jeść z powodu słabego apetytu. Wymiotowałam nawet na zapach gotowania. Skutki uboczne były tak złe, że musiałam mieć dłuższy okres odpoczynku między sesjami.

Ale dzięki Eliksirowi Tian Xian i Esencji Tian Xian zaczęłam szybciej wracać do zdrowia między każdą sesją. Nawet moje włosy zaczęły odrastać. Skończyłam cztery sesje chemioterapii we wrześniu 2009 roku. Raport medyczny z października orzekł, że jestem całkowicie wolna od komórek nowotworowych. Zatrzymałam się w domu córki w Kuala Lumpur na 10 miesięcy, aby dokończyć terapię. Gdy wróciłam do domu w Malakce, wszyscy moi sąsiedzi byli zdumieni, że wciąż żyję i mam się dobrze.

Cienie skutków ubocznych chemioterapii

Byłam zmęczona i znużona chemioterapią. Aby uniknąć kolejnej chemioterapii i nawrotu, nadal przyjmowałam Eliksir Tian Xian, który pomógł mi tak szybko odzyskać siły, że znów mogłam bawić się hula-hoop. Wielu bliskich przyjaciół polecało liczne prozdrowotne suplementy diety, ale ja trzymałam się Eliksiru Tian Xian, bo był bardzo skuteczny, tak skuteczny, że niemal czułam przepływ krwi po jego przyjęciu. Po chemioterapii miałam sporo owrzodzonych ran na podudziach. Pewnego dnia nagle przyszło mi do głowy, że mogę nałożyć na nogi osad z nakrętki butelki Eliksiru Tian Xian, więc spróbowałam, i rany oraz ból ładnie się zagoiły po kilku tygodniach. Teraz Eliksir Tian Xian stał się kolejnym moim ulubieńcem.

Nauka odpuszczania i cieszenia się życiem

Przed rakiem prowadziłam męczące życie. Życie było wtedy jednym wielkim kłębkiem nerwów. Musiałam doglądać gospodarstwa przed świtem. Zbieranie i sprzedawanie warzyw wymagało dokładnego wyczucia czasu. Nie mogłam pozwolić sobie na dzień wolny. Musiałam nawet nawozić glebę i zbierać niektóre warzywa pierwszego dnia chińskiego Nowego Roku. Kiedyś byłam bardzo niecierpliwa, a życie na farmie nie pomagało. Łatwo wpadałam w złość. Gdy zachorowałam na raka, zostałam zmuszona, by większość gospodarstwa wydzierżawić innym ludziom i zatrzymać tylko niewielką część. Stałam się mniej porywcza i bardziej beztroska. Teraz doglądanie farmy stało się hobby i mam więcej czasu, by „kochać” moje farmowe „dzieciaki”.

Wiem, że niełatwo pozbyć się mojej niecierpliwości, ale żeby pozostać zdrową i wnieść harmonię do rodziny, muszę zwolnić i uwolnić się od niepotrzebnego stresu. Wierzę, że dobre zdrowie bierze się ze spokoju i życia wolnego od stresu.

Chwalcie Pana

Chwalcie Pana za to, że pozwolił mi dostrzec szczęście wokół mnie, gdy byłam powalona rakiem! Lubię przebywać z mężem na wsi. Nigdy nie lubiłam życia w wielkim mieście, bo powietrze jest tam brudne i to po prostu betonowa dżungla. W moich rodzinnych stronach mam mnóstwo zieleni, którą mogę się cieszyć, i wszystkich miłych, znajomych przyjaciół, którzy wpadają na okazjonalne pogawędki. Moje dzieci przyjeżdżają z wizytą ze swoimi dziećmi w okresach świątecznych. Bardzo mnie kochają.

W moich rodzinnych stronach są wielkie otwarte przestrzenie, z mnóstwem świeżego powietrza, słońca i delikatnych wiatrów. Fascynują mnie. Nocą można też wyraźnie zobaczyć księżyc i gwiazdy. Kocham wszystko, co dotyczy natury. Uwielbiam chodzić po wiejskiej ziemi i czuć potęgę natury.


Więcej świadectw ocalałych — rak szyjki macicy

Dowiedz się więcej o roli Tian Xian we wspieraniu pacjentów: rak szyjki macicy — informacje i świadectwa. Kluczowe składniki, badania naukowe i kolejne historie ocalałych z całego świata.

Powiązane Świadectwa

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

Inne Świadectwa